#62. (63,3 kg) Ile kręgów ma mój czyściec?

Dzień dobry Kociątka!

Sesja, sesja i po sesji...
No nie do końca.
Ale co najważniejsze - zaliczyłam warunek! Wprawdzie czekam jeszcze na wyniki trzech egzaminów, a do września muszę pooddawać kilka projektów na zaliczenia ćwiczeń i jeden na zaliczenie wykładu, jednak kamień trochę spadł z serca.
W wakacje czeka mnie nauka, bo nadal nie jestem w stanie nic z tych rzeczy stworzyć.

Czeka mnie również leczenie.
Uwaga - leczenie złamanego serduszka - jak dramatycznie.
Znajomy mnie odrzucił. Znajomy, który stwierdził, że jest moim przyjacielem i nie chce tego popsuć. Znajomy, z którym od mojego wyznania praktycznie straciłam kontakt. No to tyle by było z "nie chcę psuć naszej relacji".
O ile pogodziłam się z tym, że mnie nie chce (co nie znaczy, że już go wgl nie chcę - nadal trochę chcę - teraz po prostu to trochę jest raczej fizyczne niż mentalne), to jest mi naprawdę przykro z powodu straty tej relacji, bo nie ukrywam, że nawet siedząc w tym nieszczęsnym "friendzone", naprawdę dawno z nikim nie spędzało mi się tak dobrze czasu.
Ale!
Jest jakiś plus. Wreszcie nie jestem zazdrosna o przyjaciółkę, bo przecież skoro wyjaśniliśmy już sobie, że nie chce mnie, to czemu nie miałby chcieć jej. Przecież ma wolną wolę - nie można za to nikogo obwiniać.
A skoro nie jestem zazdrosna, to wszelkie komentarze nie działają już tak dobijająco na moje poczucie własnej wartości. Zaraz dojdę do wniosku, że potrzebowałam tego odrzucenia. Tego jeszcze nie było.

Mam nadzieję, że ta relacja wróci w formie czysto przyjacielskiej - nie chciałabym, żeby nasz kontakt ograniczył się do mijania się na wydziale.
Poczekamy, zobaczymy - dajmy mu czas - obstawiam, że aktualnie myśli, że nadal patrzę na niego tak jak robiłam to przed ostatnią rozmową.

Troszkę mnie tu nie było, więc wyżalę się Wam na okrutne tabletki. Nie brałam ich ponad tydzień i moja waga spadła do 61 kg. Było to tak blisko do wymarzonych 58, że już żyłam z myślą noszenia samej góry od bikini, do moich najmniejszych spodenek w rozmiarze S, bez widocznie odcinającej się granicy między ich końcami, a moimi udami.
Ale nie ma w zyćku tak łatwo.
Pierwszego dnia, gdy je wzięłam, wieczorem byłam już dwa kilogramy cięższa. I tak zostało. Nie zmieniałam tego, jak się odżywiam. Waga utrzymuje się już czwarty dzień, ale planuję ją jakoś zachęcić do skoku w przestrzeń, gdzie zgubi trochę siebie.
Od jakiegoś czasu nie dotykam czekolady (zbawienny wpływ na cerę - polecam) przez co rzadko sięgam po słodycze, bo zazwyczaj jest w nich jej choć odrobina, a ostatnio sama polewa z Big Milk'a zaskoczyła mnie dwoma nowymi wykwitami na buźce, więc nie - podziękuję.
Czyli ograniczanie słodkiego mam już za sobą, teraz czas na bossa - obrzydliwe słone słoniątko.
Najtłustszego z MC ograniczyłam do smutnego freestyle'u raz na dwa/trzy tygodnie, jednak od cziperek wciąż czasem trudno mi się odgonić. Więc wiemy co musimy naprawić.
I musimy kupić znów zapas wody, bo gdy nie mam jej pod ręką to wola słabnie. Szczególnie wieczorem.
Nie wiem jakie będzie tempo zrzucania, po poprawie nawyków, więc gdy tylko uda mi się zarobić jakieś pieniądze, kupuję karnet na siłownie.
Dawno nie byłam tak blisko wagowego celu - nie mogę tego zaprzepaścić!

I tym postanowieniem zakończymy dzisiejszą terapię. Dziękuję.
Trzymajcie się kochanieńcy!
 

Komentarze

  1. Hej, gratuluję postępów! Jakie tabletki bierzesz, że taki efekt okropny?
    Co do faceta, bardzo dojrzale do tego podchodzisz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli masz ochotę na czekoladę,to proponuje zamiennik,lepszy, zdrowszy - surowe batony z lidla, ten czekoladowy naprawdę daje radę, jeśli chodzi o uzupełnienie magnezu :') Na twarzy raczej nie doświadczysz masakry, to tylko daktyle i kakao,jest dość kaloryczny, jednak w porównaniu z innymi batonami, to nie jest tak źle :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, mam nadzieję, że serduszko szybko się uzdrowi :* też ważę obecnie 61kg... Nawyki - dobra rzecz, trudno je wyrobić ale jak już są to tracić wagę jest o niebo łatwiej. Trzymam kciuki za 58! Wpadnij do mnie jeśli znajdziesz czas, wracam do blogowania po 3-miesięcznej przerwie, razem łatwiej ;*
    https://kreatorwymarzonegozycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanuję za tak dojrzałe podejście do relacji międzyludzkich <3
    No i powoli, stopniowo zmieniasz złe nawyki, co też jest godne podziwu! A jeżeli masz taki problem z rzuceniem słonych przekąsek, może na razie zwykłe chipsy zamienisz na trochę lepsze zamienniki typu SunBites? Trzymam kciuki i niech motywacja będzie z tobą! :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty