#92. (64,9 kg) Powroty są... cudowne.
Dzień dobry Kruszynki!
Wczoraj byłam zbyt podekscytowana, żeby ubrać wszystko w słowa, ale zaczynam mieć wrażenie, że to był przełomowy dzień (lub nawet dwa). Zaczynam nowy etap - nowe mieszkanie, być może praca (oby się udało), zaliczenie wszystkich zaległych rzeczy, które się dało (zostałam z tylko jednym warunkiem z zimowego semestru - na szczęście bezpłatnym), jakiś przypływ energii i przekonanie, że jestem w stanie dać sobie radę. I to wszystko w momencie powrotu - ciężko uwierzyć, że to przypadek - jakby nagle wszystkie twarze mojej osobowości zaczęły się ze sobą zgadzać.
Chwilowo po prostu zostawię Wam tą radosną nowinę i dotychczasowy bilans.
(15.09)
śniadanie - 146 (zupa brokułowa instant i jajko)
II śniadanie - 53 (pół banana)
obiad - 336 (ryż zasmażany z cebulą i jajkiem)
przekąska - 108 (sękacz)
kolacja - 333 (chrupki chlebowe Bruschette)
spalone - 639 - kroki (227), rozciąganie (83), trening (329)
Razem - 977/1200 kcal
(16.09)
64,7 kg
śniadanie - 132 (barszcz czerwony instant i jajko)
obiad - . (...)
kolacja - . (sałatka)
spalone - . - .
Razem - ./1200 kcal



Cudownie to widzieć że się układa :) Trzymaj kurs a będzie tylko lepiej. "Jakby nagle wszystkie twarze mojej osobowości zaczęły się ze sobą zgadzać" - skądś to znam ;) i to bardzo dobry omen. Idziemy po swoje tanecznym krokiem :*
OdpowiedzUsuńSuper!
OdpowiedzUsuń