#60. (64,8 kg) Okropności?

Dzień dobry Kociątka!

Przynoszę dobrą wieść - okres się pojawił. Tyle, że dzień przed imprezą. Ale o dziwo organizm oszczędził mi cierpień z tym związanych, za co mu niezmiernie dziękuję.

Waga wynosiła w sobotę 64,1 kg. Niestety moja duszyczka od zrzucania wagi nie do końca działa na mnie motywująco, gdy się widzimy. Na odległość wychodzi nam to zdecydowanie lepiej, bo nie dostaję wtedy wieczornych propozycji na posiłki po 800 kcal w porcji, tylko dlatego, że nie są fast foodami, więc do zakładu się nie liczą. Duszyczka schodzi z większej wagi, więc jej to nie robi zbytniej różnicy, bo i tak spada, ale u mnie niestety pojawiają się już skoki wzwyż, z którymi jakoś nie potrafię się polubić.
Nie za bardzo lubię też słyszeć komentarze typu "Jesteś szczupła, możesz sobie na to pozwolić." czy "Jak Ty przytyjesz to nic się nie stanie, bo wciąż nie będziesz gruba.". Szczególnie w sytuacji, gdy po takich wypadach na jedzenie, ona wciąż chudnie, a ja zatrzymuję się w miejscu, lub co gorsza się cofam i motywacja strasznie spada.
Znaczący też może być fakt, że w przeciwieństwie do niej mam bardzo niskie poczucie własnej wartości i nawet przy obecnej sytuacji z naszymi figurami, czuję się przy niej naprawdę nijaka. Czasami tylko zaburzenia odżywiania w lepszych momentach (chudnięcia) naprawdę potrafią poprawić humor, choć nie brzmi to wiarygodnie. Zbyt często odnoszę wrażenie, że jedyne co mi pozostaje to wygląd i potrafi zaboleć, gdy ona ze świadomością tego, wcale się nie przejmuje.
Zabrzmię okrutnie, ale czasami boję się, że gdy schudnie, to przy niej zniknę. Szczególnie gdy słyszę, że skoro teraz ludzie ją uwielbiają, to co dopiero będzie, gdy będzie szczupła.
Szczególnie, że Ci ludzie są z mojego środowiska i kiedy nie ma jej w pobliżu nawet nie mam odwagi ich gdziekolwiek zaprosić, a gdy się pojawia, zawsze potrafi ich przekonać do przyjścia.
Szczególnie, że nigdy nie chciałam stać się jej cieniem.
Szczególnie, że na jednej z tych osób zależy mi bardziej niż na reszcie.
Nie chcę być żaden sposób zazdrosna, czy zawistna. Na przekór strachowi wspieram ją w odchudzaniu. Chciałabym, żeby odpłaciła mi się tym samym w stosunku do moich wad. Żebym nie słyszała, że powinnam się otworzyć i więcej mówić, a potem nie była kompletnie ignorowana, gdy już próbuję, bo ona musi powiedzieć coś ważniejszego, albo to samo co ja, ale oczywiście lepiej.
Wiem, że potrzebuję od niej chwilowego odpoczynku.
Tylko martwi mnie to, że ostatnio widzimy się coraz częściej, a po każdym spotkaniu moja samoocena jest coraz gorsza.
Nie wiem co mam z tym zrobić.
Przecież nie powiem jej, żeby nie przyjeżdżała do mnie, gdy wie, że chcę się z nim(i) spotkać. Przecież nie mogę jej zabronić się z nim(i) spotykać, tylko dlatego, że mam kompleksy.
Tylko czemu, gdy wie, że trudno mi się z nim umówić, to, gdy już jest umówione spotkanie bez niej to się pojawia i zabiera mi wszystkie okazje?
Co gorsza nie z innymi ludźmi, tylko z tym właśnie jednym, z którym chciałabym mieć tę szansę.
A gdy już jakimś cudem mi się trafi i jej nie wykorzystam, to narzeka, że przecież mogłam. Bo przecież jedno spotkanie wystarczy. Bo przecież wie, jaka jestem pewna siebie.
Nie wiem czy to przypadek, czy moja paranoja. Wiem, ze mnie to zasmuca.

Jeny, czy jestem okropnym człowiekiem?

Zostawiam Was z tym pytaniem.
Trzymajcie się ciepło!


Komentarze

  1. Doskonale rozumiem co czujesz. Byłam w podobnej sytuacji i jedyne co mi pomogło, to odcięcie się od tej osoby. W moim przypadku sprawa wyglądała o wiele bardziej "toxic" niż u Ciebie - ale to poczucie beznadziejności i zaniżającej się samooceny przez nią nie jest tego warte, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej!
    To cudownie, że okres się pojawił :)
    Wieczorne posiłki są najgorsze. Ja zazwyczaj wtedy pracuje i mam dużo ciągotek do jedzenia.
    Taa takie komentarze sa najgorsze. Może ogółem nie jesteś gruba ale dla siebie tak :/ Też tak mam.
    Heh każdy jest na ogół trochę okropny ;)
    Zapraszam do mnie ♥
    https://mojeodzywianie.home.blog/

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam...i mam to samo. Mimo tego gadania, że "jesteś już szczupła, nie chudnij więcej" ja tego nie dostrzegam, tkwię w tym gównie bardzo głęboko i nie odpuszczę sobie, gdy nie zobaczę tej cholernej cyferki na wadze 50kg! Co do tej przyjaciółki...faktycznie dziwnie to wygląda, że wie o "NIM" i nagle wtedy się zjawia, zamiast zostawić was sam na sam, by ze spokojem spędzić samemu czas. Myślę, że jeśli Ci Na "NIM" zależy bardzo mocno to walcz! Walcz o każdą chwilę, by faktycznie spotkac się z nim samemu, żebyś nie żałowała, że koleżanka schudnie i czasem Ci go sprzątnie sprzed nosa...

    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Strasznie Ci współczuję, że osoba nie działa na Ciebie motywująco, a wręcz zaniża Twoją samoocenę. Miałam podobnie. W moim przypadku musiałam mocno ograniczyć kontakt, nie ma sensu się zadręczać.
    Jeśli zależy Ci na nim to zawalcz o spędzenie czasu 'sam na sam' ;)
    Miłego wieczorku ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. na twoim miejscu bym ją olała. skoro przyjaciolka wie ze chudniesz nie powinna cię namawiać na posiłki 800 KALORII!!! ona jest nienormalna i widać, po twoim wpisie, że granie pierwszych skrzypiec jej pasuje, jak i to, że jesteś w cieniu . przemyśl sobie to 5 razy.

    skąd to wiem? bo byłam taka jak ona gdy byłam nastolatką, dużo musiałam zrozumieć żeby się ogarnąć.

    zlakaloria.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Te gadki, że ''jesteś szczupła i z czego ty się odchudzasz'' czy jest coś gorszego? Serio, chyba tylko jak ktoś Ci wygarnie, że przytyłaś.
    Co do tej osoby, to lepiej ogranicz z nią kontakt do minimum, bo takie osoby tylko ciągną w dół, ale czego nie postanowisz będę Cię wspierać.
    Przeczytałam całego Twojego bloga już jakiś czas temu i mamy bardzo podobną historię, ciągłe napady i ciągłe powstawanie do walki. Dodałam Cie u siebie w linkach i czy Ty też mogłabyś mnie wspierać? Bo bardzo tego potrzebuję.
    Co do okresu, to czy mogłabyś mi napisać czy jadłaś jakoś więcej czy może jakieś suple, że Ci wrócił? bo też często mam ten problem.
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty