#41 (+1,1 kg) HSGD - dzień 5.

65,9
08:49


Hej Wam!

Wczoraj ważyłam 63,9 kg, a dziś osiągnęłam największą wagę od ponad miesiąca, czyli 65,9 kg.
Miałam napad, do godziny 12 wyczerpałam limit na zdrowym jedzeniu, a potem poszłam do sklepu po 2 lody i chrupki i chipsy (1/3 poszła do kosza), po czym poszłam jeszcze raz - po parówki i bułki do hot dogów, do tego jeszcze kaloryczny w chuj sos i się 'grubasy się bawio'.
Z serii "miałam się uczyć, ale jakoś nie mogłam". Dopiero po północy oświeciła mnie kawa rozpuszczalna - ona jakoś bardziej mi pomaga przy nauce niż parzona (chociaż parzona jest dla mnie najlepsza na świecie) i przestałam się opychać, tylko zaczęłam uczyć. Ale nie ukrywajmy - straciłam prawie cały dzień na nic i nie mam usprawiedliwienia.
Dodatkowo zrobiłam coś niewybaczalne - próbowałam wymiotować (swoją drogą nie udało się - nic nie działa - ani palce, ani sól). Sama próba sprawia, że to najgorszy napad od dawna - nigdy wcześniej nie prowokowałam wymiotów - brałam kiedyś tylko tabletki przeczyszczające, ale to było dwa lata temu i w gorszym stanie, bo napadem było dla mnie przekroczenie 500 kcal i doprowadziłam wtedy do tego, że zaniknęła mi miesiączka. 
Obiecałam jednak sobie, że nigdy nie będę prowokować wymiotów, bo to będzie dla mnie upadek.
I o kuźwa - właśnie upadłam - i to prawie z mojej najlepszej od gimnazjum sylwetki (sprzed 2-3 tygodni) do obżarcia się prawie do porzygu.

Cieszę się tylko, że nie przekroczyłam 66, bo chyba bym się zabiła. Chociaż tydzień temu o samo mówiłam o 65 i proszę.

Zjebałam po całości - wiem, że te dwa kilo nie mogą być tłuszczowe, więc nie mogę się łamać, ale czuję się jak świnia. Dziś, jutro i pojutrze pracuję, w poniedziałek poprawka nr 1. Nie będę mieć czasu na obżeranie się - dobrze.

I nie jem nic po 18 - jak złamię tę zasadę to będzie jakaś kara - tylko jeszcze nie wiem jaka.

Dodatkowo - na uczelnię mogę wrócić tylko w stanie lepszym niż najlepszy, który był - czyli mam miesiąc na spadek o co najmniej 4 kg. Realny spadek - nie tylko na wadze, nie tylko woda, ale też tłuszcz.Muszę utrzymać wagę mniejszą niż 62 kg na minimum tydzień przed rozpoczęciem semestru, żeby rzeczywiście było ją widać (np. teraz moje nogi nie nadają się nawet do pokazania, a jeszcze jakiś czas temu zakładałam sukienki i zachwycałam się, tym że jeszcze nigdy nie wyglądałam tak dobrze).
A do pierwszej poprawki muszę spaść do wagi mniejszej niż 63,5 kg. Czyli włącznie z dziś mam 3 dni na zrzucenie 2,4 kg - te nie muszą być realne - w tym wypadku ja jestem realistką i wiem, że nie będzie ich aż tak widać. Ale przynajmniej 'opuchlizna obżartucha' zniknie (czyli cellulit wodny + spuchnięty brzuch i łydki).

Kupiłam sobie tabasco wczoraj do parówek - chyba będę je dodawać do wszystkiego, żeby wypalić ten tłuszcz.

Idę wziąć prysznic, zjeść śniadanie i lecę do pracy. 
Jak dobrze dziś pójdzie, to zejdzie mi ten kilogram, tylko muszę się angażować, żeby spalić jak najwięcej kcal. 
Trzymajcie się chudziutko!

Bilans
31/08/18
♦ 170 g - grejpfrut - 68 cal ♦
♦ 50 g - papryka - 16 cal ♦
♦ 37 g - pomidorki rzymskie - 7 cal ♦
♦ 10 g - jogurt naturalny - 7 cal ♦
♦ 14 g - serek z ziołami - 28 cal ♦
♦ 20 g - wasa - 68 cal ♦
♦ 70 g - figa - 52 cal ♦

planowane:
banan (130), wafle ryżowe (136) , latte (200)


Razem: 246+466/950 kcal

HSGD Dzień 5 -









Komentarze

  1. Co do kary to możesz sobie postanowić, że jak zjesz po 18 to masz 100/200 kcal mniej do zjedzenia na następny dzień. Bilansik ładny i powodzenia dalej, nie załamuj się, każdy ma gorsze dni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej ♥
    Ojej :/ Współczuję. Ale dobrze, że się przyznajesz.
    Choć i tak cię podziwiam, że nie zjadłaś całych chipsów. Ja bym zjadła całe i miała mało xD
    Dziś waga jest duża bo jeszcze produkty nie są strawione tylko są w żołądku.
    Co do wymiotowania... Od razu po zjedzeniu czegoś, tak z maks 10 minut wypij 0.5 szklanki wody z 2 łyżkami soli. Tylko pij nad toaletą. Reakcja od razu. Jeśli masz odruch wymiotny a nie ma nic... No cóż. Już za późno. A na wymiotowanie w każdym momencie nie znam sposobu :/
    Żeby poczuć się lepiej zrób na drugi dzień głodówkę. Organizm zużyje wczorajsze kalorie i będzie lepiej.

    A do pierwszej poprawki muszę spaść do wagi mniejszej niż 63,5 kg. Czyli włącznie z dziś mam 3 dni na zrzucenie 2,4 kg - te nie muszą być realne - w tym wypadku ja jestem realistką i wiem, że nie będzie ich aż tak widać. Ale przynajmniej 'opuchlizna obżartucha' zniknie (czyli cellulit wodny + spuchnięty brzuch i łydki).
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję znam ten ból. Próbuj dalej na pewno ten miesiąc Cię zmobilizuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Super bilansik. Świetne zdjęcia. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dopiero odkryłam Twojego bloga, przeczytałam wpisy od początku i stwierdzam, że mamy wiele wspólnego, a w tej chwili nawet wzrost i wagę takie same! Takie porównania bardziej mnie motywują niż z kimś kto osiągnął już np 46 kg bo wtedy cel wydaje się tak daleki, że prawie nieosiągalny... co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana uwierz ze gdybym miała napad zjadlabym z 2 razy więcej niż Ty. Nie martw się jutro też jest dzień głowa do góry!💜

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty