#84. (64,8 kg) Efekt motyla na nosie.

Dzień dobry Kruszynki!

Dodaję post dziś, bo nie miałam okazji zrobić tego wczoraj po powrocie.

Dziś nadal utrzymuję pozytywną energię, stąd ten tytuł.
Znacie widok zwierzątek, które grzeją pyszczki na słońcu z takim spokojem, że nieraz usiądzie na nich jakiś owad lub czasem nawet motyl, a one bywają tym zupełnie niewzruszone?
To właśnie przychodzi mi do głowy, gdy pytam siebie jak się dziś czuję.
Wciąż mam mało czasu, który źle wykorzystuję gdyż jeszcze nie dogoniły mnie wszystkie z obowiązków, ale świadomość zbliżającego się końca niektórych wysyła do mnie wyżej wspomniane motyle.
Gdy będę mogła stwierdzić, że kompletnie mnie obsiadły, będę również mogła skupić się na większej ilości słów niż ta, z którą Was ostatnio zostawiam.
Tymczasem weźcie w dłoń siatki i łapcie fruwające wokół endorfiny, bo sezon na nie już się zdecydowanie rozpoczął.

Trzymajcie się Promyczki!

(03.06) 
64,8 kg
śniadanie - 341 (grzanki z pastą awokado, serkiem i jajko sadzone na miękko) 10:20
II śniadanie - 117 (brzoskwinia i kawa 3w1) 12:30
obiad - 240 (warzywa w sosie curry i kawa 3w1) 14:30
przekąska - 576* (półtora piwa desperados i kieliszek wina) 21:00 - 23:00
kolacja - 619 (gulasz na mleczku kokosowym z grzankami pełnoziarnistymi) 20:40
Razem - 1264 kcal
(z alkoholem 1840, ale nie lubię wliczać go do podstawy bilansu)





Komentarze

  1. I pomalutku spada :) super. Ja ostatnio doświadczam takiego spokoju na słońcu kiedy się opalam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty