#88. (64,7 kg) Słodki dzień.
Dzień dobry Kruszynki!
Przedwczoraj miałam cały dzień poza mieszkaniem i gdy już wróciłam nie pisałam, bo łóżko miało silniejszą grawitację niż klawiatura. Jeżeli chodzi o ćwiczenia, to dniem piątym wyzwania był odpoczynek, ale żeby nie stracić zapału postanowiłam poćwiczyć coś innego i padło na dwa filmiki na boczki od Tiffany i hula hop.
Wczoraj znów Morfeusz wołał głośniej niż blogger.
Dziś siódmy dzień wyzwania, czyli połowa za mną. Nie widzę sporej różnicy poza skórą - stała się jakaś milsza w dotyku.
Prawdopodobnie gdy skończę z tym, zabiorę się za kolejne lub powtórzę obecne, bo jednak ćwiczenia sprawiają, że czuję się o wiele lepiej zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Chwilowo do pełni szczęścia brakuje mi tylko większych ilości Słońca i stałego źródła dochodu.
Dziś widzę się z Randką, więc w bilansie zagości trochę więcej wysoko przetworzonych węglowodanów.
...
Wczoraj nie miałam czasu, więc dodaję post dziś. Dzień zdecydowanie był zdominowany przez słodkie węgle i ruch fizyczny, a pogoda tylko zachęcała do uśmiechu - w przeciwieństwie do dziś.
Dzisiejszy bilans i podsumowanie pojawi się w następnym poście, który dodam wieczorem.
Trzymajcie się Promyczki!
(11.06)
64,7 kg
ćwiczenia - Schred challange - dzień 7. 12:10
śniadanie - 280 (owsianka z żurawiną i morelami) 13:15
II śniadanie - 135 (Jogobella morela) 15:00
obiad - 222 (lód z budki) 17:20
ćwiczenia - jazda na rowerze - 7 km - 17:50
przekąska - 532 (Ptasie Mleczko Pina Colada i pół ananasa) 20:30
kolacja - 246 (sałatka z kurczakiem i ananasem) 23:50
Razem - 1281 kcal
Przedwczoraj miałam cały dzień poza mieszkaniem i gdy już wróciłam nie pisałam, bo łóżko miało silniejszą grawitację niż klawiatura. Jeżeli chodzi o ćwiczenia, to dniem piątym wyzwania był odpoczynek, ale żeby nie stracić zapału postanowiłam poćwiczyć coś innego i padło na dwa filmiki na boczki od Tiffany i hula hop.
Wczoraj znów Morfeusz wołał głośniej niż blogger.
Dziś siódmy dzień wyzwania, czyli połowa za mną. Nie widzę sporej różnicy poza skórą - stała się jakaś milsza w dotyku.
Prawdopodobnie gdy skończę z tym, zabiorę się za kolejne lub powtórzę obecne, bo jednak ćwiczenia sprawiają, że czuję się o wiele lepiej zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Chwilowo do pełni szczęścia brakuje mi tylko większych ilości Słońca i stałego źródła dochodu.
Dziś widzę się z Randką, więc w bilansie zagości trochę więcej wysoko przetworzonych węglowodanów.
...
Wczoraj nie miałam czasu, więc dodaję post dziś. Dzień zdecydowanie był zdominowany przez słodkie węgle i ruch fizyczny, a pogoda tylko zachęcała do uśmiechu - w przeciwieństwie do dziś.
Dzisiejszy bilans i podsumowanie pojawi się w następnym poście, który dodam wieczorem.
Trzymajcie się Promyczki!
(11.06)
64,7 kg
ćwiczenia - Schred challange - dzień 7. 12:10
śniadanie - 280 (owsianka z żurawiną i morelami) 13:15
II śniadanie - 135 (Jogobella morela) 15:00
obiad - 222 (lód z budki) 17:20
ćwiczenia - jazda na rowerze - 7 km - 17:50
przekąska - 532 (Ptasie Mleczko Pina Colada i pół ananasa) 20:30
kolacja - 246 (sałatka z kurczakiem i ananasem) 23:50
Razem - 1281 kcal



Wow. Fakt, że masa węglowodanów. Ale ćwicząc je przetwarzasz choć trochę :) mam nadzieję że randka udana 😊
OdpowiedzUsuń