#73. (66,1 kg) Wybudzanie się z nieprzespanych nocy.
Dzień dobry Kruszynki!
Zza okna obserwuję właśnie jak coś białego unosi się w powietrzu, i choć to nie śnieg to wciąż przestrzeń wokół mnie osiąga dziś temperaturę prowokującą ciało do tego, żeby dłonie sprawiały wrażenie martwych i to chyba nawet bardziej niż umysł w ostatnim czasie.
Mimo chłodu dzisiejszy dzień zapowiadał się dobrze, bo znalazłam kolejne zlecenie (jeśli tak można nazwać tłumaczenie licealistom jak znaleźć rozwiązanie pośród cyfr, które zdają się dla nich losowe) i mogę kontynuować odkładanie pieniędzy na tablet graficzny. Poprzednich korepetycji udzielałam zdalnie, ale te już będą klasyczne, więc to dla mnie coś nowego i muszę przyznać, że czuję lekki strach.
Czuję go również przez pewien projekt, do którego powstania się nie przyczyniłam, a który jest warunkiem zaliczenia roku na moim kierunku. Czuję się winna i boję się, że oceniający stwierdzą, że mój znikomy wkład pracy jest niewystarczający do otrzymania pozytywnej oceny, albo co gorsza okaże się, że właśnie go zabrakło w pracy całego zespołu, a niestety z tego przedmiotu nie ma wpisów warunkowych, więc ryzykuję nie tylko swoje zaliczenie.
Bylebym nie zaczęła tego zajadać, bo skończę jako kula wstydu, do tego bez wykształcenia.
Tą jakże pozytywną wizją się z Wami pożegnam, kolejne informacje zostawiam na następne dni.
Trzymajcie się ciepło Promyczki!
(12.05)
66,3 kg
śniadanie - 67 (mały banan) 09:57
II śniadanie - 303 (dwa tosty z pastą z awokado i jajkiem sadzonym) 12:07
obiad - 299 (kotlet mielony i sałatka) 14:40
przekąska - 261 (dwa paski rumowej Ritter Sport) 16:22
kolacja - 56 (jabłko) 17:45
Razem - 1054 kcal
Zza okna obserwuję właśnie jak coś białego unosi się w powietrzu, i choć to nie śnieg to wciąż przestrzeń wokół mnie osiąga dziś temperaturę prowokującą ciało do tego, żeby dłonie sprawiały wrażenie martwych i to chyba nawet bardziej niż umysł w ostatnim czasie.
Mimo chłodu dzisiejszy dzień zapowiadał się dobrze, bo znalazłam kolejne zlecenie (jeśli tak można nazwać tłumaczenie licealistom jak znaleźć rozwiązanie pośród cyfr, które zdają się dla nich losowe) i mogę kontynuować odkładanie pieniędzy na tablet graficzny. Poprzednich korepetycji udzielałam zdalnie, ale te już będą klasyczne, więc to dla mnie coś nowego i muszę przyznać, że czuję lekki strach.
Czuję go również przez pewien projekt, do którego powstania się nie przyczyniłam, a który jest warunkiem zaliczenia roku na moim kierunku. Czuję się winna i boję się, że oceniający stwierdzą, że mój znikomy wkład pracy jest niewystarczający do otrzymania pozytywnej oceny, albo co gorsza okaże się, że właśnie go zabrakło w pracy całego zespołu, a niestety z tego przedmiotu nie ma wpisów warunkowych, więc ryzykuję nie tylko swoje zaliczenie.
Bylebym nie zaczęła tego zajadać, bo skończę jako kula wstydu, do tego bez wykształcenia.
Tą jakże pozytywną wizją się z Wami pożegnam, kolejne informacje zostawiam na następne dni.
Trzymajcie się ciepło Promyczki!
(12.05)
66,3 kg
śniadanie - 67 (mały banan) 09:57
II śniadanie - 303 (dwa tosty z pastą z awokado i jajkiem sadzonym) 12:07
obiad - 299 (kotlet mielony i sałatka) 14:40
przekąska - 261 (dwa paski rumowej Ritter Sport) 16:22
kolacja - 56 (jabłko) 17:45
Razem - 1054 kcal



Komentarze
Prześlij komentarz